Wybory samorządowe

Czas na socjomanipulacje

Wybory samorządowe już 21 października. Jakie socjomanipulacje będą wykorzystywali kandydaci?

Wygraj wybory! Stwórz historię, w którą uwierzą mieszkańcy twojej miejscowości, a co za tym idzie – poprą cię w wyborach. Wachlarz socjomanipulacji – czyli technik wpływania na opinię wyborców jest ogromny! Dla przykładu powiedz sobie wprost: „Nie od razu Kraków zbudowano” i przygotuj wieloletnie plany rozwoju poparte wyliczeniami i statystykami. To recepta na wygrane wybory. Recepta jednorazowa. Reelekcji nie będzie – wyborcy pamiętają obietnice.

Techniki wywierania wpływu na wyborców będą przeróżne. Ci, którzy wiedzą jak wykorzystywać socjomanipulacje już teraz są na to przygotowani, wszystko (lub prawie wszystko) jest zaplanowane.

Zbliżające się wybory samorządowe będą nie lada gratką dla politologów i socjologów. Po pierwsze, eksperci z zakresu kreowania wizerunku i projektowania kampanii wyborczych będą mieli dużo zleceń, a po drugie, wyniki tych wyborów będą trudne do przewidzenia. Powód? „Wielka” polityka zejdzie do Polski lokalnej tylko dlatego, że partie polityczne będą walczyły o miano przywódcy. Kandydaci spoza dwóch najbardziej ścierających się frontów politycznych będą mieli na samym początku ogromny problem – brak wsparcia marketingowego ze stolicy. Abstrahując od tego, czy wsparcie będzie, czy nie – warto przyjrzeć się socjotechnikom, jakie można wykorzystać w trakcie kampanii wyborczej.

Zabiegi socjotechniczne muszą być przemyślane i dokładnie zaprojektowane. Tylko po to, by wyborca otrzymał realny (niekoniecznie w stu procentach prawdziwy) komunikat. Należy być ostrożnym, łatwo bowiem można narazić się na zarzut próby manipulacji opinią publiczną.

Już Arystoteles twierdził, że najważniejszym elementem socjomanipulacji jest zrozumienie emocji odbiorcy i umiejętność wpływania na nie. Wszystko to skupia się na trzech zasadach: źródło, komunikat i emocje.

Jest to oczywiście wierzchołek góry. Wszystko, co prawda, zaczyna się od Arystotelesa, natomiast później nauki społeczne dostarczają znacznie więcej informacji o tym, jak wpływać na ludzi i ich wybory. „Erystyka, czyli sztuka prowadzenia sporów” Artura Schopenhauera jest pozycją, bez której nie można wygrać wyborów. Podobnie książka autorstwa Roberta Cialdiniego „Wywieranie wpływu na ludzi”. Godny polecenia jest również Gustaw Le Bon i jego (jedyna dobra) książka „Psychologia tłumu”. Lektura wymienionych publikacji i refleksja nad nimi z pewnością przyczynią się do wzmocnienia pozycji kandydata w wyborach.

Jakie są socjotechniki? O tym przeczytasz w najnowszym numerze “Marketing w Urzędzie” w artykule mojego autorstwa pt. „Socjomanipulacje. Jak wygrać wybory i sobie nie zaszkodzić?„. Polecam!

 

A czytałeś już inne wpisy dotyczące wyborów samorządowych? Jeśli nie zajrzyj tutaj!

 

Dodaj komentarz