Wizerunek

Dobry i zły dziennikarz

Anna Dyksińska z biura promocji w Sopocie dostała tzw. „pomroczności jasnej” przed kamerą. W materiale została przedstawiona jako nieprzygotowany i pozbawiony wiedzy merytorycznej urzędnik. Fragment wypowiedzi urzędniczki nie powinien być wyemitowany. TVP jednak ma inne zdanie.

Łukasz Sitek, z TVP3 Gdańsk, wykorzystał w wyemitowanym na antenie stacji materiale nagranie, w którym Anna Dyksińska, nie odpowiada merytorycznie na pytania, tylko jąka się i zacina. Ta część wypowiedzi nie powinna zostać wyemitowana. Bowiem merytorycznie nic nie wnosi do całości materiału, to po pierwsze. Po drugie ten fragment należy do tzw. „surówki” – czyli nagrania całości wypowiedzi, z której wycina się jedynie część – tą część nadającą się do publikacji i prezentującą stanowisko instytucji w danej sprawie.

Autor materiału to były dziennikarz TV Republika, a od wiosny 2016 r. pracuje w TVP3 Gdańsk. Przygotowany przez niego materiał był wyemitowany w „Panoramie” – programie informacyjnym gdańskiego oddziału TVP. To tam Anna Dyksińska z wydziału promocji i komunikacji UM w Sopocie podczas wypowiedzi, Dyksińska zacina się dwukrotnie i mówi zaledwie: „Nie jest to ingerowanie w przyrodę… Pfff… Nie wiem, co chciałam powiedzieć” (w poniższym materiale widać to od 34. sekundy).

 

Pomyłka Dyksińskiej jest… jedynym stanowiskiem miasta w materiale TVP. W dalszej części głos zabierają już tylko kolejni przedstawiciele stowarzyszenia oraz Piotr Meler, radny miasta z ramienia PiS.

Pytania zostały sformułowane w sposób, z którego wynika, że autorzy interpelacji już dokonali oceny nie będąc zainteresowanym stanowiskiem nadawcy, co wynika ze stwierdzenia, że wyemitowany materiał miał charakter propagandowy nie zaś informacyjny – pisze Jacek Kurski. Zdaniem szefa publicznego nadawcy, sprawy wokół materiału mają się inaczej. Został on rzetelnie przygotowany, a pytania wysłane wcześniej mailem. – W dniu nagrania okazało się, że do rozmowy władze miasta wyznaczyły p. Annę Dyksińską z biura promocji i komunikacji społecznej Urzędu Miasta Sopotu, która pomimo, że znała wcześniej temat rozmowy i wiedziała, że decyzja o budowie parkingu budzi protesty mieszkańców, nie przygotowała się do rozmowy – dowodzi Kurski. I podsumowuje: – W opublikowanym fragmencie przyznała nie wie, co powiedzieć. Zrobiła to z taką szczerością i w tak naturalny sposób, iż jej wypowiedź została potraktowana jako stanowisko Urzędu Miasta.

Źródło

Anna Dyksińska argumenty o nieprzygotowaniu do rozmowy zdecydowanie odrzuca.

foto: kadr z materiału TVP3

Dodaj komentarz