Porażki wolimy schować głęboko do szuflady, by nie stały się pożywieniem dla ludzi. Chcemy pokazywać się z jak najlepszej strony, tak by ludzie nas akceptowali. Według naukowców, facebook się jeszcze broni, bo tam zawiązujemy internetowe relacje, poznajemy ludzi poprzez to, co wrzucają. Czy Instagram daje takie możliwości?
Ponad miliard ludzi codziennie loguje się na fb: czytają posty znajomych, wysyłają zdjęcia, chwalą się sukcesami. Średnio, dziennie poświęcamy ok 45 min w serwisie, logując się 10 i więcej razy każdego dnia. I okazuje się, że wbrew powszechnemu przekonaniu fejsbukowe profile nie ukazują światu wydumanych, wyidealizowanych sylwetek, za którymi ukrywamy swoje prawdziwe „ja”.
Oleszkiewicz wspólnie z innymi naukowcami z Uniwersytetu Wrocławskiego opublikowała w 2015 roku badania, z których wynika, że najbardziej produktywni polscy fotografowie wysyłają na serwisy społecznościowe nawet 650 selfie miesięcznie. Średnio na przeciętnego użytkownika przypada 6,5 selfie na miesiąc. Także na Zachodzie boom na selfiestrwa w najlepsze. W języku angielskim w roku 2013 w stosunku do 2012 częstotliwość używania słowa „selfie” wzrosła o 17 tys. procent!
Niestety, nastolatki zaczynają przesadzać z ilością logowań i chęcią bycia online. Brytyjscy naukowcy wykazali, że młodzi ludzie, którzy nieustannie korzystają z mediów społecznościowych, są bardziej narażeni na depresję. W grupie największego ryzyka depresji znajdują się młodzi ludzie, którzy logują się na swoje profile w nocy. Żyją pod presją, aby być ciągle online.
Wśród mediów społecznościowych najbardziej niebezpieczny wydaje się Instagram – tak twierdzą brytyjscy naukowcy. Do takich wniosków doszli analizując ankiety, które wypełniło prawie 1500 osób w wieku 14 – 24 lat. Analizowano wpływ korzystania z pięciu najważniejszych serwisów społecznościowych. Badano sposób, w jaki oddziałują one na młodych ludzi, jeśli chodzi o depresję, niepokój, samotność prześladowanie itp. Amerykanie dowodzą natomiast, że Ci którzy wrzucają zdjęcia z filtrami niebieskimi mają poważne problemy. Grupa badaczy z University of Vermont oraz Harvard University nauczyła się identyfikować zaburzenia depresyjne u ludzi, tylko i wyłącznie na podstawie zdjęć zamieszczanych przez nich na Instagramie.
Eksperci opracowali algorytm, który z wysokim prawdopodobieństwem diagnozuje objawy depresji klinicznej. Na podstawie analizy 43 950 zdjęć z 166 profili okazało się, że ludzie cierpiący na depresję mają tendencję do częstego używania niebieskiego filtra w trakcie obróbki zdjęć. Właśnie to, według badaczy, jest jednym z czynników świadczących o tym, że osoby takie są w stanie depresji i apatii. Wykorzystując analizę kolorystyczną, metadane oraz algorytmy wykrywania twarzy, program jest w stanie z 70% dokładnością zidentyfikować osoby z obniżonym nastrojem. Dane zostały zweryfikowane podczas testów i rozmów z wolontariuszami, którzy są posiadaczami kont na Instagramie.
Według psychologów, użytkownicy Instagrama często wpadają w złudną i niebezpieczną grę, w której rządzi to, co ładne, młode, piękne, bogate. Specjaliści twierdzą, że nieustanne podglądanie luksusowego życia gwiazd – tego jak wyglądają, co jedzą, czym jeżdżą i jak spędzają wakacje, sprawia, że zaczynamy się do nich porównywać i krytycznie patrzeć na swoje życie, co tworzy dodatkowy stres i może prowadzić do rozwoju depresji. Obszar porównań nie dotyczy tylko i wyłącznie celebrytów. Coraz częściej użytkownicy Instagrama porównują się z innymi użytkownikami, którzy w ich przeświadczeniu są lepsi, przystojniejsi, lepiej zbudowani itp.
Tworzenie iluzji życia na wysokim poziomie, poprzez zdjęcia na Instagramie, tylko w złudny sposób przyczynia się do zwiększenia naszej pewności siebie. W rzeczywistości, zaczynamy jeszcze bardziej się pogrążać i wpadamy w jeszcze większe kompleksy.
Przypadek Esseny O’Neill z Queensland w Australii – 730 tys. obserwatorów.

Przyznała, że nie wytrzymała presji związanej z nieustannym oszukiwaniem swoich fanów i kreowaniem nieprawdziwego wizerunku swojej osoby.
„Przez dwa lata byliście przeze mnie nieustannie oszukiwani, bo media mi na to pozwoliły. Ubrania, które publikowałam wcale nie były moje. Wszystko to oszustwo i naiwny kult ciała. Każdego dnia pstrykałam tysiące zdjęć, żeby wybrać tylko kilka, najlepszych. Udawałam seksowną dziewczynę, choć wcale się nią nie czuję. Tak naprawdę pokazywałam wam to, co chciałam, żebyście zobaczyli. W środku czułam się jednak nieszczęśliwa i zagubiona. Przez wiele miesięcy byłam uzależniona od internetu. To sprawiło, że granica między prawdziwym życiem, a życiem w sieci, totalnie mi się zatarła. Social media odebrały mi radość życia i młodość. Nic nie zwróci mi już tego cennego czasu”.