Maj, bzy, Rybnik i k…wa Ty! – tak można sparafrazować hasło promujące imprezę majową A.D. 2017 na rybnickim rynku po występie szefowej biura kultury. Podczas freesyle’u jeden z raperów wywołał Elżbietę Wolny-Luks na scenę. Ta stanęła w szranki i poległa słowami: „Słuchajcie, co tu jest k…wa grane”! W Rybniku zawrzało.
Miało być tak pięknie, uroczo. Sielski nastrój majówki, chęć zaimponowania, chwila słabości lub trema – to nie tłumaczy, tego by urzędnik ze sceny, posługiwał łaciną. Sprawę nagłośniły lokalne media, później dołączył się jeden z byłych senatorów i skierował list otwarty do Prezydenta Miasta Piotra Kuczery, w którym czytamy m.in.:
Szkoda, że tak wiele pracy zostało zniweczone skandalicznym występem jednej osoby, w dodatku odpowiedzialnej bezpośrednio w rybnickim magistracie za kulturę.
Tadeusz Gruszka, były Senator PiS
Decyzja o przeniesieniu Wolny-Luks nastąpiła bardzo szybko. Została ona odsunięta ze stanowiska kierowniczego na stanowisko inspektora. Sama, była już kierownik przepraszała w mediach. Wystosowała list otwarty, w którym słowa przeprosin kieruje do Prezydenta, wiceprezydenta i wszystkich urzędników.
(…) Osobiste przeprosiny kieruje do Pana Senatora VII kadencji Tadeusza Gruszki, prezesa Samorządowego Ruchu Demokratycznego, który korzystając ze swojej pozycji, w stanowczy sposób wyraził swoje oburzenie moim zachowaniem wytykając mi mój błąd (…). Moje intencje były zgoła inne, przygotowany przez Biuro Kultury i zaprezentowany na scenie program majowego wydarzenia, którego jestem autorką, są tego najlepszym potwierdzeniem.
Elżbieta Wolny-Luks, źródło
Był czyn, była reakcja, sprawa powinna być zakończona. Jednak to nie koniec. Z jednej strony mamy naganne zachowanie urzędnika samorządowego, które spotkało się ze zdecydowaną reakcją pracodawcy – Prezydenta Miasta. Z drugiej pojawia się ruch społeczny w obronie byłej już kierownik. Zbierane są podpisy pod petycją w celu przywrócenia urzędniczki na stanowisko. Zdaniem inicjatorów cena, jaką zapłaciła urzędniczka za swój błąd, jest zbyt wysoka. Podnoszą, że to wszystko jest elementem gry politycznej, a urzędniczka stała się kozłem ofiarnym.
Usunięcie Pani Kierownik ze stanowiska to zniweczenie jej pracy na rzecz miasta i mieszkańców. To element zagrywki politycznej w sposób szczególny krzywdzący jej zasługi. Jesteśmy zdania, że popełniony błąd będzie w stanie naprawić działając na rzecz mieszkańców i miasta.
Z zapowiedzi rybnickich urzędników wynika, że prezydent nie ugnie się. Decyzja nie będzie zmieniona. Dzięki tej urzędniczej wpadce o Rybniku było głośno nie tylko w mediach lokalnych. O tym poinformowały m.in.: