Kryzys

Lokalnie rządzimy, globalnie leżymy!

Lokalne media są uzależnione od władzy samorządowej. Jak Polska długa i szeroka, tak powszechne jest utrzymywanie mediów lokalnych przez samorząd, a to za sprawą zleceń programów informacyjnych czy też publikowanie reklam. Wszystko się kręci, do momentu kiedy pojawi się kryzys, pytania o niezależność i obiektywizm, a w ostateczności o uczciwość dziennikarską.

O kondycji polskich mediów lokalnych powstało już niejedno opracowanie. Jeszcze na początku lat ’90 była to przede wszystkim prasa, z czasem kiedy internet schodził pod strzechy liczba tytułów drukowanych zaczęła spadać na rzecz powstających serwisów informacyjnych. Te z czasem zaczęły, prócz informacji pisanej, publikować materiały wideo. Praktycznie cały rynek lokalnych mediów, bo już nie prasy, został poddany mimowolnemu procesowi konwergencji mediów.

Mimo tych zmian, nastawienie polityków samorządowych do mediów nadal się nie zmieniło. Media mają współpracować i przekazywać słuszne informacje, trudne pytania mają się nie pojawiać. Problem pojawia się wtedy, gdy w danej gminie wybucha kryzys, a w ślad za nim zjawiają się media nad którymi samorządowcy władzy już nie mają.

Tak było w przypadku gminy Czerwionka-Leszczyny, gdy burmistrz został aresztowany, a sekretarz urzędu nie wiedziała, jak rozmawiać z dziennikarzami. Była na tamten moment nerwowa atmosfera w urzędzie, dziennikarze wchodzili gdzie chcieli, słyszeli na korytarzu, że trzeba skompletować dokumenty i wszystkie pieczątki, i jechać do aresztu, by samorządowiec podpisał jakieś decyzje. Takie informacje szły w świat – gminą można rządzić zza krat. Szerzej o tym przypadku tutaj.

Od kilku miesięcy jesteśmy świadkami kryzysu wizerunkowego Gminy Sztum. Tam burmistrz pociął baner, na którym widniały słowa oskarżające go o nieuczciwość. Sprawa ciągnie się od dłuższego czasu i mimo, że Sztum to niewielka miejscowość, to jednak widać jak na dłoni polskie-samorządowe podejście do mediów lokalnych. O tym można było się przekonać oglądając jeden z odcinków programu „Superwizjer” TVN. Zobacz materiał Dziennikarze kontra lokalna władza

Google powie wszystko, nawet dla hasła „sztum afera”.

Wygrać wybory samorządowe jest łatwo, trudniej jednak zarządzać gminą w ten sposób, by nie kreować polityki medialnej gminy poprzez biznesową współpracę z lokalnymi mediami. Trudno jest czasami opanować stres, nerwy, wziąć odpowiedzialność za swoje decyzje i zachowanie w przypływie emocji. Dobry samorządowiec to taki, który tak kreuje politykę medialną, działania związane z PR czy media relations, aby były one skuteczne z pożytkiem dla szeroko rozumianej promocji gminy i władz samorządowych. Tak, by kolejne wybory móc wygrać, mimo, choćby jak w przypadku gminy Sztum, popełniło się błąd wizerunkowy.