Polityka

#Pucz w mózgu

Co ma wspólnego manifestacja przed Sejmem RP z filmem, który został wyemitowany przez TVP INFO? Manifestacja była wyrazem konstytucyjnej wolności słowa i wolności do zgromadzeń, natomiast to drugie jest symbolem złamania konstytucyjnego prawa własności.

W Polsce, póki co, mamy konstytucyjne prawo do zgromadzeń, wyrażania własnych poglądów i opinii, mamy prawo do strajków i manifestacji. To co stało się podstawą do powstania paradokumentu „Pucz”, to nic innego jak realizacja przez obywateli tych praw. Na skutek „dobrej zmiany” część Polaków wyraża swoje niezadowolenie, a to z zakresu wprowadzanych zmian, poziomu dyskursu politycznego, zachowań i ruchów polityków czy ich decyzji. Obiektywnie – mamy demokrację. Czy mieliśmy do czynienia faktycznie z puczem w Polsce? Za głowę się można chwycić czytając definicję i zestawiając ją z faktami. Z nieudanym puczem mieliśmy do czynienia nie w Polsce ale… w Turcji.

Tak czy inaczej, puczu w Polsce nie było. Za to Telewizja Polska przygotowując film „Pucz” zapomniała podać autorów materiałów, jakie zostały użyte w paradokumencie. Tym bardziej, że część materiałów filmowych zostały nakręcone i wrzucone do sieci przez posłów protestujących w Sejmie (głównie posłów Platformy Obywatelskiej).

Do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji wpłynęło już ponad 20 skarg na film dokumentalny „Pucz”. To już kolejna produkcja TVP 1, na którą skarżą się widzowie.

Jaki jest „Pucz”? Tendencyjny, a poprzez zbyt szybkie cięcia i sztuczki montażowe może budzić niepokój u widza. Brak jest obiektywizmu i pełnego kontekstu sytuacji, to cechy charakterystyczne dla typowego filmu propagandowego.

Wykorzystano cudze materiały i nie podpisano ich autorów. Poszkodowanych może być sporo, spore mogą być też pieniądze od TVP, które może przyznać im sąd.

„Pucz” był szumnie zapowiadany jako przełomowy i ważny film prezentujący kulisy ostatnich wydarzeń w parlamencie. – Pierwszy dokument na gorąco odsłaniający motywy i przebieg okupacji Sejmu – komentował prezes TVP Jacek Kurski dzień przed emisją (cyt. za gazeta.pl)

Jak się okazało, wiele fragmentów umieszczonych w „Puczu” była już wcześniej dostępna w internecie – na Facebooku, Twitterze i YouTube. Autorami materiałów byli m.in. posłowie Platformy Obywatelskiej, a także internetowe telewizje.

Obejrzyjmy jeszcze raz ten kunszt współczesnej Leni Riefenstahl.

Źródło: wp.pl gazeta.pl