Nie można przejść obok tego obojętnie. TVPINFO, tak jak TVN24 i PolsatNews, relacjonowały proces podejrzanego o zabójstwo Ewy Tylman. Prywatne stacje z opóźnieniem przekazywały obraz i dźwięk z sali rozpraw, natomiast TVPINFO „na żywo”, przez co technicy nie mogli na czas wyciszać tzw. danych wrażliwych.
Proces jest jawny, po to aby – jak prosił ministra Zbigniewa Ziobrę ojciec Ewy Tylman – „cała prawda ujrzała światło dzienne”. Telewizja państwowa zaliczyła jednak ogromną wpadkę. Operatorzy nie zdążyli na czas zagłuszyć istotnych danych, m.in. nazwisk, adresów zamieszkania czy nawet haseł do prywatnych kont w mediach społecznościowych Adama Z.
Biuro prasowe TVP przyznaje się do błędu technicznego. „Podczas dzisiejszej transmisji posiedzenia Sądu Okręgowego w Poznaniu, w sprawie oskarżonego o zabójstwo Ewy Tylman, emitowanej z trzyminutowym opóźnieniem, mogło dojść do błędu technicznego, na skutek którego nie udało się wygłuszyć wszystkich danych osobowych oskarżonego. TVP Info sprawdza przyczyny zaistnienia tej sytuacji i podejmie wszystkie niezbędne kroki, by taka sytuacja nigdy więcej się nie powtórzyła.” – tej treści odpowiedź otrzymaliśmy od TVP. (PRESS)
Dziennikarze oglądający relację z procesu nie kryją swojego oburzenia w mediach społecznościowych. Sąd Okręgowy w Poznaniu zgodził się na rejestrację procesu, ale nie na upublicznianie wszystkich wrażliwych danych i informacji, jakie zostały na nim podane.
Oglądając relację na żywo w TVPINFO widzowie poznali m.in. pełne dane osobowe oskarżonego, jego adres zamieszkania oraz hasła do Facebooka oraz poczty email, których nie zdążono wyciszyć. Ucierpiały także osoby postronne – była dziewczyna Adama Z. oraz jego ostatni partner – widzowie z całej Polski poznali także ich imiona i nazwiska oraz adresy zamieszkania. Dodatkowo TVPINFO nie wyciszyło szczegółów życia seksualnego oskarżonego oraz nazwisk policjantów, których Z. oskarża o zastraszanie.
foto Agencja Gazeta